REPORTAŻ

Fotoreportaż czy fotografia dokumentalna i społeczna daje radość i satysfakcję w uchwyceniu prawdziwych historii, emocji i wydarzeń, bo to nie tylko dokumentowanie rzeczywistości, ale przede wszystkim możliwość zanurzenia się w historiach ludzi, miejsc i wydarzeń, które kształtują świat. Fascynuje mnie moc emocji i narracji, przekazywanie nie tylko obrazu zewnętrznego, ale także historii, które kryją się za każdym zdjęciem.

Maroko - lokalni rzemieślnicy na targu w Marakeszu

Maroko to życie na bazarach. Przez te miejsca przetacza się codziennie wiele historii, nie tylko tych związanych z zakupami. Marokański bazar to hałas, harmider, mieszanka zapachów, mnóstwo ludzi i jeszcze więcej przeróżnych towarów. Suk w Marrakeshu jest podzielony na dzielnice i w każdej króluje inna specjalność. Są dzielnice rzemieślników i wyrobów gotowych. Rzemieślnicy mają warsztaty na zapleczach swoich stoisk i często na miejscu wykonują przedmioty, które potem sprzedają. Niezwykłe wrażenie robią całe stosy garbowanych skór, które w warsztacikach przerabiane są na słynne marokańskie kapcie. Bardzo rozbudowany jest tu też dział z kowalstwem artystycznym - ogromne kłódki, skorpiony, ozdobne grille i finezyjnie wykręcone stelaże do łóżek, ażurowe lampiony i klatki dla ptaków. Ale warsztaciki na tyłach stoisk są ciasne, ciemne, utytłane, jak z początku ery uprzemysłowienia.  

Reportaż fotograficzny z powstał w ramach wyjazdu turystycznego z biurem "Sercem zwiedzane" w lutym 2023r.  

Indie - stosy ciałopalne na schodach Varanasi nad Gangesem

W Varanasi w Indiach nad brzegiem świętego Gangesu znajdują się miejsca, gdzie nieustannie płoną stosy pogrzebowe - dwa ghaty pogrzebowe – Manikarnika, przeznaczony wyłącznie dla hindusów i mniej popularny Harishchandra także dla chrześcijan, buddystów i wszystkich którzy zechcą być tu spaleni. Hindusi wierzą, że umierając w świętym mieście osiągają mokszę, czyli wyzwolenie od ponownego narodzenia, a to jest najwyższym celem każdego hinduisty. Miasto jest uważane za siedzibę hinduskiego boga Śiwy i jego małżonki bogini Parwati. Rzeka Ganges jest czczona jako święta ziemska forma bogini Ganga. Do Varanasi hinduiści przybywają umierać, lub pielgrzymują by oddać Gandze cześć w najważniejszych z momentach duchowego życia. Dla Europejczyka to miasto śmierci, a dla Hindusa to miasto wyzwolenia, bo stąd idzie się prosto w objęcia Nirwany. Uroczystość pogrzebowa trwa jedenaście, trzynaście lub piętnaście dni w zależności od tego, kto zmarł. Stopy są obwiązywane świętą trawą. Po śmierci przygotowując ciało kobiety do kremacji owija się je w czerwoną tkaninę. Kolor biały mają żałobne sari, jakie zakłada się na pogrzeb. Następnie odbywa się transport zmarłego nad rzekę, gdzie uprzednio został przygotowany stos. Przed położeniem w płomienie, ciało moczy się w Gangesie. Jeszcze przed pogrzebem najstarszy syn zmarłej lub zmarłego strzyże włosy, pozostawiając jedynie mały kosmyk z tyłu głowy, ubiera biała szatę i idzie do pobliskiej świątyni po ogień. Okrąża z nim pięciokrotnie ciało rodzica, po czym podpala. Ogień płonie trzy godziny, a unoszący się z niego dym uwalnia dusze zmarłego jego doczesnej powłoki. To co zostaje trafia do rzeki. Twarze mężczyzn siedzących wokół stosu nie wyrażają cierpienia bądź żalu. Wierzą, że śmierć jest początkiem nowego życia. Ze względu na dość duży deficyt drewna pogrzeb jest ceremonią niezwykle kosztowną. Do spalenia ciała odważa się dokładnie 360 kg drewna. Dla tych, których nie stać na pełen program jest wersja alternatywna, która polega na wykupieniu czasu palenia stosu. Po zapłaconym czasie stos zostaje zagaszony, a ciało, najczęściej ledwie nadpalone, spycha się do rzeki. W rzece na szczątki czekają już "zbieracze" z kasty niedotykalnych, którzy specjalizują się w ograbianiu zwłok z kosztowności. Zwłoki pali się bowiem razem z przedmiotami najbliższymi zmarłemu, a do takich należą niewątpliwie pierścionki, bransolety i inna biżuteria. Nie każdy zmarły jest jednak poddawany kremacji. Sadhu, dzieci, kobiety w ciąży i ci, którzy zmarli od ukąszenia świętej kobry owijani są w całun, a ich ciała obciążane kamieniem. Potem łódź wywozi ich na środek rzeki i topi.  

Reportaż fotograficzny z powstał w ramach wyjazdu turystycznego z biurem "Pakuj Plecak" w listopadzie 2024r.  

Pani Tereska

Mieszka w Polsce, a w małej wiosce Parys od 20 lat. Pochodzi z południa kraju. Mieszka samotnie w starej plebanii. Tęskni za rodziną, córką i wnuczkami, które żyją w innym kraju, na północy Europy. Jej obecny dom nie był remontowany chyba od czasów powstania, a na pewno od powojnia. Czasy jego piękna i świetności dawno minęły. Pani Tereska ma zimno, brudno, a w jej  domu zalega mnóstwo niepotrzebnych rzeczy, ale jest zbieraczką i pewnie to wszystko do czegoś miało się przydać. "Przydasie" zalegają w całym budynku i tworzą niezapomniany klimat. Pani Tereska jest bardzo miłą i ciepłą osobą, chętnie mnie do siebie wpuściła, opowiedziała swoją historię i pokazała jak mieszka. Chce sprzedać dom i wrócić do swoich rodzinnych stron. 

Reportaż fotograficzny z powstał w ramach służbowego wyjazdu terenowego jesienią  2024r.

Kobiety Indii

W Indiach żyje około sześciuset milionów kobiet, a każda z nich jest inna, wyjątkowa i ma do opowiedzenia własną, niepowtarzalną historię. W Indiach jest bardzo dużo praktyk ograniczających kobiety, zarówno kulturowych norm, jak i religijnych. Część kobiet od najmłodszych lat uczy się żyć z narzuconymi zasadami, druga część żyje obok nich, prowadząc inne życie, będąc z rodziną, a trzecia żyje według własnych zasad i albo ma wsparcie, albo się buntuje. Oczywiście, jak w wielu miejscach na świecie, bardzo dużo zależy od edukacji i statusu ekonomicznego danej rodziny, w której kobieta się rodzi. Występuje przemoc, czasami niechęć do posiadania córek, brak głosu dla kobiet, problemy z traktowaniem kobiet na równi, szczególnie w mniej uprzywilejowanych kręgach i w małych miejscowościach. Indie są wypełnione patriarchatem, ale też pełne silnych kobiet walczących o swoje, decydujących o wszystkim w domu, prowadzących własne firmy czy pracujących na wysokich stanowiskach. Oto portrety kilku z nich ...

Reportaż fotograficzny z powstał w ramach wyjazdu turystycznego z biurem "Pakuj Plecak" w listopadzie 2024r. 

O greckich mężczyznach  

Greccy emeryci siedzą sobie popołudniami w kafenionach, które są miejscami ich spotkań. Jest to bardzo głęboko zakorzenione w ich mentalności i greckiej tradycji. W tego typu lokalach podaje się kawę i alkohol, a mężczyźni oddają się debatom o polityce lub sporcie, obserwowaniu świata, nic nierobieniu lub grze w tavli albo karty. Są tym pochłonięci, czasem nie zwracając zupełnie uwagi na otoczenie i fotografów. 

Reportaż fotograficzny z powstał w ramach warsztatów fotograficznych na Krecie prowadzonych przez Anię Wojciechowską (Gdynia) w kwietniu 2024r. 

O greckich kobietach

Kreta może pochwalić się między innymi tradycją bogatą w rękodzieło i produkcję w wielu dziedzinach, ale  hafciarstwo jest wyjątkowo piękne. W tej tradycji artystycznej żyje oryginalność i pomysłowość pozostawiona nie tylko przez Minojczyków, ale przez wszystkie późniejsze wpływy kulturowe na przestrzeni wieków. Wszystkie te umiejętności rzemieślnicze rozwijały się szybko w okresach, gdy izolacja i imperatywy społeczno-historyczne wymagały od Kreteńczyków samowystarczalności. Dziś presja tych warunków społecznych minęła, ale działalność artystyczna przetrwała. W dawnych czasach większość domów miała pokój poświęcony tkaniu ozdobnych i wzorzystych tkanin. Do najważniejszych ośrodków tkackich należały Sfakia region i podnóża Góra Psiloriti w wioskach Anogia, Krousonas, Zaros, jak również wioska Kritsa oraz Viannos w Dikti i inni w Góry Sitia. Obecnie przemysł ten podupada, a niektóre przykłady można znaleźć tylko w okolicach Psiloriti (Krousonas, Gergeri, Zaros oraz Anogia) i Dicte (Viannos), gdzie kobiety, głównie te starsze, kontynuują wytwarzanie unikalnych kreteńskich wyrobów tkanych w sposób, w jaki robiono to przed wiekami. Motywy dekoracyjne, oprócz różnych wzorów geometrycznych, wykorzystują obrazy zapożyczone z natury i codziennych czynności człowieka.

Reportaż fotograficzny z powstał w ramach warsztatów fotograficznych na Krecie prowadzonych przez Anię Wojciechowską (Gdynia) w kwietniu 2024r. 

O greckich rybakach

W małej portowej wiosce na Krecie, gdzie mieszka niewiele ponad 1000 osób głównym zajęciem mężczyzn jest połów ryb. Panowie przygotowują łódź i ekwipunek na połów, a charakterystycznym elementem ulicy i portu greckiego są wszędobylskie krzesła.

Reportaż fotograficzny z powstał w ramach  warsztatów fotograficznych na Krecie prowadzonych przez Anię Wojciechowską (Gdynia) w kwietniu 2024r.

Galeria Warmińska w Olsztynie

Jej architektura nawiązuje do tradycyjnego warmińskiego budownictwa, jest tak urokliwa i wyjątkowa, że wielu turystów przyjeżdża tylko po to, by na jej tle zrobić sobie zdjęcie. W środku jest 170 sklepów znanych i cenionych w kraju i na świecie marek, kino, kawiarnie, restauracje, klub fitness, salon zabaw dla dzieci, a nawet amfiteatr! Galeria jest przyjazna mamom i małym dzieciom: posiada trzy przytulne pokoje, w których można nakarmić czy przebrać dziecko, w strefie restauracyjnej do dyspozycji mam są bezpłatne mikrofalówki. Czas, bez nudy i sztampy, spędzają tu całe rodziny, dla których Galeria Warmińska niemal co tydzień przygotowuje imprezy np. pokazy mody, koncerty czy imprezy propagujące zdrowy styl życia. Galeria m.in. otrzymałą wyróżnienie potwierdzające mocną pozycję centrum handlowego, które ma pozytywny wpływ na rozwój regionu, a także wychodzi poza ramy zwykłej przestrzeni zakupowej, tworząc miejsce tętniące życiem, jednocześnie rozwijając nie tylko szeroką ofertę zakupową ale również atrakcyjną propozycję spędzania czasu oraz certyfikat ekologiczny potwierdzający wyśrubowane światowe normy środowiskowe. 

Reportaż fotograficzny z Galerii powstał w ramach warsztatów Fotokoła Warmińskie Klimaty ze Stawigudy

Planeta 11 w Olsztynie

Jest wyjątkową, nowoczesną, łamiącą wszelkie stereotypy biblioteką multimedialną. Celem powstania było stworzenie miejsca szeroko pojętej informacji, nauki i rozrywki. Oferują nie tylko dobrą literaturę, ale swój kącik znajdą tu melomani, zapaleni gracze, maniacy internetowi, kinomani. W tej bibliotece można posiedzieć przy kawie, poczytać gazetę lub porozmawiać, odrobić pracę domową, wybrać odpowiednią szkołę, napisać CV, poszukać pracy. To co wyróżnia Planetę 11 to przestronne, futurystycznie zaaranżowane wnętrze, zaprojektowane od początku do końca na potrzeby biblioteki, a tematycznie nawiązujące do sąsiadującego z biblioteką Planetarium (stąd nazwa – Planeta 11). Ale nowoczesna jest nie tylko aranżacja. Planeta 11 jest biblioteką skomputeryzowaną, z dostępem do internetu, dającą możliwość korzystania na miejscu z programów użytkowych i multimediów, odsłuchu muzyki, obejrzenia filmów, wykonania odbitek ksero i wydruków.

Reportaż powstał w ramach spaceru fotograficznego Warmińsko - Mazurskiego Stowarzyszenia Fotograficznego "Blur" z Olsztyna w październiku 2024r.

Dzielnica mieszkaniowa Zatorze w Olsztynie

Jest to osiedle leżące w północnej części miasta, charakteryzuje się zarówno najwyższą gęstością zaludnienia w Olsztynie, jak i najmniejszą powierzchnią spośród osiedli. Jest też jedną ze starszych dzielnic Olsztyna - powstało po wybudowaniu w latach 1871-1872 linii kolejowej. Starsze zabudowania zostały odgrodzone od reszty miasta torami, ale dzięki istnieniu węzła kolejowego Zatorze rozwijało się niezwykle dynamicznie. To osiedle Olsztyna, które z pełną odpowiedzialnością mogłoby zostać nazwane kultowym.  Jako jedna z najstarszych części miasta ma bogatą i burzliwą historię, ale charakteryzuje się też niezwykłymi miejscami. Zatorze znalazło swoje odbicie w literaturze, w piosenkach, np. Kapeli Jakubowej czy też Czystych jak łza, na portalu internetowym Legenda olsztyńskiego Zatorza czy w filmie dokumentalnym "Chłopcy z Zatorza", który powstał w 2018r. Jest też bardzo interesująca, wydana przez Stowarzyszenie "Nasze Jakubowo" książka historyczna "Zatorze — magiczna dzielnica Olsztyna", kompendium wiedzy o tej dzielnicy. Ta magia ma swoje odbicie w starych kamienicach, zaułkach, alejach drzew, na podwórkach. Na terenie tej dzielnicy znajduje się też kilka starych nieczynnych już cmentarzy ewangelickich i katolickich.

Reportaż powstał w ramach spaceru fotograficznego Warmińsko - Mazurskiego Stowarzyszenia Fotograficznego "Blur" z Olsztyna jesienią 2024r. oraz fotospaceru - zabytkowe olsztyńskie nekropolie

Cmentarzysko autobusów 

Z autobusów trafiających na złom zostaje sam szkielet, z którego wcześniej wymontowuje się kasowniki, akumulator czy nadające się do użytku koła. W Dobrym Mieście na Warmii cmentarzysko autobusów wygląda jak po apokalipsie końca świata, jakby pasażerowie i kierowca zostawili swoje rzeczy i uciekli w popłochu, a wyobraźnia kręci w głowie kolejne odcinki The Walking Dead.

Reportaż fotograficzny z powstał w ramach służbowego wyjazdu terenowego latem  2024r.